poniedziałek, 18 lipca 2016

Heh i kolejny weekend po belgijsku za nami :D jak ja kocham taki czas kiedy można żyć tymi belgami na całego :)
W ubiegły weekend byliśmy w gościach w zaprzyjaźnionej Hodowli groenendaeli - Black Destiny. Szczenięta są urocze, nabierają charakterów z minuty na minutę i zapowiadają się na naprawdę ładne stworzenia, kiedy dorosną. Cieszymy się, że możemy uczestniczyć i obserwować jak odchowuje się taki fajny miocik. A zapowiada się jeszcze jedna wizyta za niedługi czas, być może z malutką niespodzianką :)


Ponadto chwalę się :D w sklepie internetowym KP-ART, widnieją gadżety z wizerunkiem mojej Ceri jako przedstawicielką owczarka belgijskiego tervueren. Jestem dumna, bo tak naprawdę to nie był plan, to znaczy, że ten wzór nie był specjalnie robiony dla nas, a jednak projekt był wzorowany na głowie Cerinki :)

Zapraszam:



wtorek, 12 lipca 2016

Całkiem niedawno, bo na przełomie czerwca-lipca został zatwierdzony według FCI mój przydomek hodowlany o nazwie Cuore Di Cerbero. Po Polsku to znaczy Serce Cerbera, a nazwa wymyślana była z pomocą mojego kundelkowatego jegomościa, mojego Cerberka :) Bardzo się cieszę, że czątka tego psa będzie latami wpleciona w moją rasę, czyli belgi. Zapraszam na moją stronę hodowlaną, gdzie jeszcze żadnych planów nie ma, ale trzeba od czegoś zacząć, Poza tym chęć hodowania i wydania na świat pierwszego miotu będzie musiała być bardzo przemyślana i nawet jeśli na ten pierwszy miot będę miała czekać jeszcze kilka lat, to wierzę, że warto będzie. Póki co jakieś plany są, ale dalekobieżne, zobaczymy z czasem co z tego wyjdzie. 

Zapraszam:
http://cerbero.com.pl/


Ponadto 10.07, pojechaliśmy do Warszawy na I Krajową Wystawę Klubu Owczarka Belgijskiego w Polsce, gdzie sędziowała naszą rasę wieloletnia hodowczyni i specjalista od rasy - Hana Pisarčiková z Czech. 
Ceri otrzymała oc. Bardzo Dobrą w klasie Otwartej i kolejne uprawnienie jako suka hodowlana, natomiast Mandalka w klasie weteranów otrzymała oc. Doskonałą! Obie dziewczyny dostały przepiękne i bardzo trześciwe opisy. Jeśli uda mi się rozczytać hieroglify z karty oceny to napiszę, ale obie suki zostały opisane wedle ich zalet i wad, tak jak myślałam i to co sama widziałam, a to najważniejsze. Mandala w ogólnym zarysie bardzo się Hanie podobała, chyba jest w jej typie bo bardzo ją zachwalała, Ceri natomiast w jej typie chyba raczej nie jest, ale mamy opis adekwatny do jej urody! 


A w kolejny weekend jeśli wszystko pójdzie pomyślnie, to na kolejny belgowy wyjazd się szykujemy! 

wtorek, 24 maja 2016

Ostatnio trochę się dzieje względem głównie belgowo-treingowych wyjazdów, co zawsze wprawia w pozytywy nastrój. W Kwietniu udało nam się zjawić pierwszy raz na zawodach z serii Dog Games, i wystartować z Ceri w dwóch dyscyplinach - speed dog, oraz frisgility. Wyniki są następujące:
speed dog - 7/30, a pierwszego dnia w naszej dywizji prowadziłyśmy :P
frisgility - 7/33, jestem z nas dumna, bo to pierwsze zawody, w których było wplecione frisbee, i dałyśmy radę :)



Tydzień później natomiast udało nam się odwiedzić pierwszy raz zaprzyjaźnionych belgomaniaków w Kościelcu, Marka i Xina. Bardzo doskonały duet, bardzo sympatycznie spędzony czas i spora dawka wiedzy na temat belgusiów.


Natomiast w maju rozpoczęłyśmy pierwsze treningi z gryzienia ,,obrony'', chąc wzmocnić Ceri pewność siebie, a oprócz tego podłubać posłuszeństwo, zarówno z jedną jak i drugą moją dziewczynką. Pierwsze treningi okazały się baaardzo pozytywne :)



niedziela, 13 marca 2016

No dobra, jak nie było o czym pisać, to nie było, za to teraz kilka postów niemal pod rząd :P
No nic, opisuję weekend 13.03.2016 r. którego to dnia odbywała się IV Włocławska Wystawa Psów rasowych, i żeśmy sobie z młodą na nią pojechały, w celu dosocjalizowania się :P no bo dlatego w sumie, że młodej humor i charakter zmienia się jak w kalejdoskopie, no a dawno nigdzie nie byłyśmy, więc spodziewałam się jakiś jazd, czy histerii, czy nawet wymyślania sobie przez nią problemów, ale........ nieee... znaczy no na dzień dobry, samo wejście na halę to był istny armagedon, bo młoda stwierdziła, że trochę się podrze lub zadyszy się na śmierć, bo przecież za dużo to wszystko dla niej i w ogóle co ja jej robię... wsadziłam ją do klatki i poszłam oglądać wystawiające się belgi i ten czas jakoś migiem zleciał... chciałabym opisać samą w sobie wystawę swoją drogą, ale chyba nie da się tego obrać w odpowiednie słowa... napiszę może tylko jedynie, że hala jak co roku, wkurza mnie niemiłosiernie, swoją ciasnotą, brakiem miejsca i możliwością sprawienia psom komfortu psychicznego... ja wszystko rozumiem, że psy powinny być odczulone, nauczone, ale kurczę, to nie maszyny no... no ale wracając do nas, to po wystawie złapałam na fotki laczka, bo mam niedobory fotkowe tej odmiany belga, trochę się nie co pomacaliśmy, pogadaliśmy z właścicielką, a potem poszłam po mojego młodego nieogara, by ją wypiłkować i zrobić zdjęcie nowych szelek, które kupiłam do ciągnięcia na rowerze. Po zdjęciach okazało się jeszcze, że blisko jest laczek, którego wcześniej fociłam, więc z jego właścicielką posocjalizowałyśmy Ceri, a właściwie to Ceri socjalizowała się z ciocią Anią i kolegą Horanem... cóż to był za idealny socjal :) oby każdy socjal taki był, to świat dla Ceruta byłby piękniejszy :) no ale dobra, socjal socjalem, porobiłam też dzieciakom fotek kilka, potem się rozstaliśmy, a my jeszcze popiłkowałyśmy i nie co poOBIkowałyśmy, by sprawdzić, jak w obcych warunkach Ceri ogarnia ćwiczenia już wyuczone - ogarniała lepiej niż mogłabym się spodziewać! uf. Po fajnej pracy, polazłam jeszcze na chwilę na halę, kiedy już było mnie ludzi i psów i połaziłyśmy w tłumie... właściwie jej zachowanie byłoby wzorowe, z wyjątkiem jednej malutkiej, drobniutkiej rzeczy - trzaskających bocznych drzwi hali, które właściwie rozwaliły mi sukę, bo stresowała się dość mocno nimi, ale potem poszłyśmy na trybuny, gdzie wcześniej suka siedziała w klatce - tam się odstresowała, i uciekłyśmy do domu by już żadne drzwi nie sprawiły, że znowu zacznie się bać. I tak zakończyłyśmy nasz dzień na wystawie.
Reasumując krótko - Ceri tradycyjnie mnie zaskakuje pozytywnie swoim zachowaniem, bo nie licząc wejścia na poczatku na hali, gdzie nie co się rozemocjionowała, i potem tych nieszczęsnych drzwi, to zachowywała się baaardzo przyzwoicie jak na swój emocjionalny móżdżek. Dumna ja :) Niżej dosłownie kilka migawek z wystawy i belgowania...

Molly Cro Matic

Bella De Rancho Jerez

Horan Quendi Rivendell

Haifa Deabei & Horan Quendi Rivendell

Nasze szele sledy do rowerowania