czwartek, 11 września 2014

Życie nie zawsze jest kolorowe...


No tak, pomyślałam, że może czas najwyższy napisać drugi post i ruszyć wielką machinę blogowania z mojej strony, co też własnie czynię ;)

Nikt nigdy nie mówił, że będzie łatwo, a już na pewno nie z 2 młodych, rozszalałych psich nastolatków w postaci belga i bordera :P Prawda jest też taka, że życie z taką dwójką jest o wiele bardziej kolorowe, niż w układzie kiedy jeden pies jest bardzo dojrzały i różnica wieku między jednym a drugim psem jest z 5 lat lub więcej. Generalnie przy takiej dwójce trzeba  wiele więcej czasu i energii poświęcić by wychować ich na przykładnych obywateli tego świata, a i z każdym z nich jest co innego do wypracowania.

Każdy pies ma swoje cechy i wady i czasami żałuję, że nie można w jednym pies wszystkich cech połączyć, bo wtedy wyszedłby pies idealny, a tak owych przecież nie ma.

Zacznę może krótko od Ceri, która to na swoje 20 miesięcy dostała swojej pierwszej cieczki, z czego i ja niezmiernie się cieszę ponieważ już zaczęłam się martwić, czy aby na pewno moja księżniczka zamierza dojrzeć ;) Teraz powinno wiele się zmienić i ja cały czas zachodzę w głowę jak zmieni się zachowanie Ceri po cieczce... przed cieczką oczywiście miała napięcie przedmiesiączkowe i oczywiście gorszy okres w kwestii swoich dzikich zachowań. Jej zachowania, które są ciężkie do okiełznania, czyli mała pewność siebie w stosunku do ludzi i do psów... z perspektywy czasu śmiem twierdzić, że jej awersja do psów mogła być powiązana z burzą hormonów, ale tego nie wiem. Z ludźmi też jest rożnie ponieważ niektórych obcych kocha od pierwszej chwili a innych wręcz nie trawi... i tak to jest z młodym, nieogarniętym tervisiem.

Z Gru natomiast również nie obywa się bez nieustannego socjalu tak z psami jak i ludźmi. Gru W przeciwieństwie do Ceri może nie emanuje nadmiarem emocji, ale jest bardzo interaktywny i bardzo reaguje na ruch ludzi, innych zwierząt itp. co sprawia, że się nakręca, jednakże można jego zapędy gasić i z nim fajnie współpracować. Dodatkowo pracujemy powoli nad motywacją i chęcią współpracy, które nam są potrzebne do uprawniania psich sportów... pracujemy obecnie nad zostawaniem, obrocikami, omijaniem drzewek, samokontrolą i rezygnacją, oraz nad wymianą aportów. Najlepiej wychodzi zostawanie, obroty i samokontrola, nad resztą trzeba więcej czasu poświęcić ;) W każdym bądź razie do przodu.

Mandzik, no cóż, ostatnio dowiedziałam się, że Mandzikson jest bardzo smutnym i nieszczęśliwym tervisiem, jednak każdy kto Mandzika zna, wie, że to bardzo nostalgiczny i melancholijny pies, jednakowoż wcale nie jest smutna ;) wygląda na zadowoloną ze swojego jestestwa, mogąc robić to co w życiu bardzo lubi, czyli jedzenie, spanie, żebranie i OBIkowanie ;) skleciłyśmy OBI1 już w całości i należałoby kiedyś w związku z tym zgłosić się na jakieś zawody.

Ze wszystkimi psami będę próbowała robić posłuszeństwo zaraz obok agility, z młodymi głównie pod kątem zdania egzaminów PT, z Mandalą na sportowo OBI.