czwartek, 25 września 2014

Klubowa Wystawa Psów Pasterskich Niepolskich i... Testy Psychiczne

W minioną niedzielę, czyli 21.09 zrobiliśmy sobie wypad do Łodzi po belgijsku, a co za tym stwierdzeniem się kryje, po prostu pojechaliśmy na wystawę klubową, gdzie spotkaliśmy multum belgutów ;)
Sama w sobie wystawa fajna, ja jak dziecko cieszyłam się, że mam możliwość zobaczyć sporą część belgijskiej, psiej społeczności i to było fajne. Oprócz tego spotkałam się z wieloma znajomymi z różnych stron Polski, i kilka osób miałam okazję pierwszy raz zobaczyć na żywo, znając je jedynie online dotychczas.

Co do oceny samej wystawy oraz oceniania sędziny to nie do końca czuję się kompetentna by się na ten temat wypowiadać, ponieważ najzwyczajniej w świecie się na tym nie znam. Jednak z moich osobistych obserwacji i komentarzy bardziej doświadczonych belgomaniaków i hodowców mogę snuć wniosek, że nie było do końca spoko organizacyjnie.

Ja jechałam tam po to by w końcu ktoś obiektywnie ocenił mi Ceri, ponieaz dotychczas każdy patrzył na Ceri z perspektywy jej zębów, a przecież mój pies nie składa się z samego zgryzu... myślałam, że jadę do kogoś kto może nie tyle oleje zęby, ale nie będzie kierował się tylko tym kryterium przy ocenie mojej suki, jednak bardzo się pomyliłam, z resztą już trzeci raz.
Każdy kto nas zna, wie, że Ceri ma zgryz cęgowy, czyli dopuszczalny u owczarków belgijskich, ba! nawet dużo owych belgów z takim zgryzem ma porobionych sporo tytułów, a mnie na każdej wystawie chcą wywalać z ringu za zgryz... uważam, że to nie fer, ale co zrobić.
Pojechałam tam po ocenę, obiektywną i na wejściu oczywiście nie obyło się bez problemów, bo sędzina rozkłada ręce i nie chce mi ocenić psa... no ale dobra, w końcu dała nam stanąć i ją oceniła. Ceri dostała oc. Bardzo dobrą i 1 lokatę. Bardzo ładny opis, chociaż to już 3 raz kiedy dostaje piękny i dorodny opis mojej suki, a wolałabym chyba, by naprawdę ktoś obiektywnie podszedł do sprawy i zwrócił uwagę na inne nawet wady mojej suki niż tylko te zęby. No ale nic, generalnie z samej wystawy wyszłyśmy obronną ręką, ja do tej oceny i opisu przyczepić się nie mogę, bo dostałam więcej niż oczekiwałam. Cieszę się bo jedna z ważniejszych ocen do hodowlanki mamy zaliczoną.

Oprócz Ceri, było mi dane wystawić również Maliniaczkę znajomej, całkowicie na spontanie, w ostatniej chwili, kiedy kumpela była już z suką na ringu, woła mnie bym ją zastąpiła... zastąpiłam i to co wydarzyło się potem, przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Otóż okazało się, że starając się sukę wystawić jak najlepiej na chłopaka kumpeli, dało efekt lokaty 1/4, oc. doskonałej, tytułu ZWYCIĘZCA KLUBU, CAC I BOS. Nie ukrywam, że po wystawieniu tej suki nie co nabrałam pewności siebie by potem wystawiać moją sukę. Cieszę się jednak niezmiernie z sukcesu Oli i jej suni (Channel Killing Machine) i dodatkowo cieszę się, że mogłam ciut przyczynić się do jej sukcesu. Jednocześnie jednak upewniłam się, że praca na ringu wystawowym jest również ciężka... to nie takie hop siup wystawić pieseczka, nawet jeśli to jest belg, który wystawia się poniekąd sam... Kilka zdjęć Szany ze mną na ringu :)

Po wielu emocjach na ringu wystawowym i po zakończeniu oceniania wszystkich odmian belgów popędziłam na ring Testów Psychicznych, na które zapisałam się z Mandalą dla odmiany.
Szczerze mówiąc to była czysta formalność, a ja chciałam zobaczyć jak to jest z tymi testami, dlatego Mandy na nie zapisałam... Wynik, no cóż, strzał bez echa :P pozorant nie zaliczony bo Mandy nigdy nie była, nie jest i nigdy nie będzie psem IPO'wym, szpaler również był formalnością, dlatego całe te testy to też formalność... i zaczynam rozumieć dlaczego belgomaniacy mówią, że te testy w ogóle nie są kompatybilne w stosunku do naszej rasy... no cóż...

Po całej imprezce zrobiliśmy tervisiową, prawie rodzinną fotkę :)
Od lewej: Troya Terviland, Winchester Terviland, Harley Davidson Super Glide z Wiedźmińskiej Stajni, Sprint Dolomite z Wiedźmińskiej Stajni, Zadziorro Terviland, Jewett z Wiedźmńskiej Stajni, Haifa Deabei

Ceri została ciocią, czyli miot L-Deabei

W hodowli, z której pochodzi Ceri urodziły się szczenięta po miotowym bracie Ceri czyli
Hooper Deabei, HD:A, ED:A(Hastur de Laqhorna, IPO3 x s.s.r.Ch.Putee Deabei, LA3, 2x FMBB - sister of our s.Ich.Ch.Prot Deabei, IPO3, FH2, ZVV3) x Amiel Balpoa, HD:A, ED:A (s.r.Ch. Usky du Crepuscule des Loups x RE. pE T.s. MultiCh. Ursine du Clos des Agapornis, G)


Jeszcze 2 sunie z tego miotu czekają na swojego człowieka (Lapka i Lupina), szczeniaki w tej chwili mają 5 tygodni.
LAPKA
LUPINA

Ojciec miotu ma fantastyczny temperament. Miot jest wybitny eksterierowo jak i rodowód obfituje w świetne psy do pracy, z bardzo dobrymi predyspozycjami, dlatego szczeniaki będą cudowne zarówno do sportu jak i na wystawy! 

Po więcej szczegółów zapraszam na stronę hodowli DEABEI - http://www.deabei.com/bb_ang/stenata.htm

czwartek, 11 września 2014

Życie nie zawsze jest kolorowe...


No tak, pomyślałam, że może czas najwyższy napisać drugi post i ruszyć wielką machinę blogowania z mojej strony, co też własnie czynię ;)

Nikt nigdy nie mówił, że będzie łatwo, a już na pewno nie z 2 młodych, rozszalałych psich nastolatków w postaci belga i bordera :P Prawda jest też taka, że życie z taką dwójką jest o wiele bardziej kolorowe, niż w układzie kiedy jeden pies jest bardzo dojrzały i różnica wieku między jednym a drugim psem jest z 5 lat lub więcej. Generalnie przy takiej dwójce trzeba  wiele więcej czasu i energii poświęcić by wychować ich na przykładnych obywateli tego świata, a i z każdym z nich jest co innego do wypracowania.

Każdy pies ma swoje cechy i wady i czasami żałuję, że nie można w jednym pies wszystkich cech połączyć, bo wtedy wyszedłby pies idealny, a tak owych przecież nie ma.

Zacznę może krótko od Ceri, która to na swoje 20 miesięcy dostała swojej pierwszej cieczki, z czego i ja niezmiernie się cieszę ponieważ już zaczęłam się martwić, czy aby na pewno moja księżniczka zamierza dojrzeć ;) Teraz powinno wiele się zmienić i ja cały czas zachodzę w głowę jak zmieni się zachowanie Ceri po cieczce... przed cieczką oczywiście miała napięcie przedmiesiączkowe i oczywiście gorszy okres w kwestii swoich dzikich zachowań. Jej zachowania, które są ciężkie do okiełznania, czyli mała pewność siebie w stosunku do ludzi i do psów... z perspektywy czasu śmiem twierdzić, że jej awersja do psów mogła być powiązana z burzą hormonów, ale tego nie wiem. Z ludźmi też jest rożnie ponieważ niektórych obcych kocha od pierwszej chwili a innych wręcz nie trawi... i tak to jest z młodym, nieogarniętym tervisiem.

Z Gru natomiast również nie obywa się bez nieustannego socjalu tak z psami jak i ludźmi. Gru W przeciwieństwie do Ceri może nie emanuje nadmiarem emocji, ale jest bardzo interaktywny i bardzo reaguje na ruch ludzi, innych zwierząt itp. co sprawia, że się nakręca, jednakże można jego zapędy gasić i z nim fajnie współpracować. Dodatkowo pracujemy powoli nad motywacją i chęcią współpracy, które nam są potrzebne do uprawniania psich sportów... pracujemy obecnie nad zostawaniem, obrocikami, omijaniem drzewek, samokontrolą i rezygnacją, oraz nad wymianą aportów. Najlepiej wychodzi zostawanie, obroty i samokontrola, nad resztą trzeba więcej czasu poświęcić ;) W każdym bądź razie do przodu.

Mandzik, no cóż, ostatnio dowiedziałam się, że Mandzikson jest bardzo smutnym i nieszczęśliwym tervisiem, jednak każdy kto Mandzika zna, wie, że to bardzo nostalgiczny i melancholijny pies, jednakowoż wcale nie jest smutna ;) wygląda na zadowoloną ze swojego jestestwa, mogąc robić to co w życiu bardzo lubi, czyli jedzenie, spanie, żebranie i OBIkowanie ;) skleciłyśmy OBI1 już w całości i należałoby kiedyś w związku z tym zgłosić się na jakieś zawody.

Ze wszystkimi psami będę próbowała robić posłuszeństwo zaraz obok agility, z młodymi głównie pod kątem zdania egzaminów PT, z Mandalą na sportowo OBI.

poniedziałek, 1 września 2014

Witam, założyłam ten blog z myślą o rozpiskach na temat moich ukochanych czworonogów, bo korci mnie już od dłuższego czasu opisywanie ich zachowań i poczynań na co dzień :)
Jestem obecnie posiadaczką 3 szalonych psich osobników, a mianowicie 2 owczarków belgijskich tervueren oraz border collie. Życie z taką szaloną trójka jest zarówno wymagające jak i radosne ponieważ nikt tak wiele radości nie wnosi do życia jak szalejące i szczęśliwe z życia psy :)