wtorek, 22 grudnia 2015

Życzymy wszystkim spokojnych, radosnych i szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia, oraz szczęścia w Nowym Roku!


wtorek, 15 grudnia 2015

Właśnie otrzymałam wyniki badań Ceri na prześwietlenie stawów biodrowych i łokciowych i jak to nasz lekarz określił, stawy przepiękne, wzorcowe, wręcz książkowe. Oficjalny wynik to HD-A, ED 0/0, czyli lepiej być nie może :)
Oprócz grudniowych prześwietleń stawów u Ceri, wykonywałam również badania kontrolne (bom ja przewrażliwiona na punkcie zdrowia moich dzieciaków) u Mandali, badałam jej krew pod różnymi kątami. Wszystkie badania wyszły jej prawidłowe, więc oddycham z ulgą. Cieszę się strasznie, że dzieciaki póki co cieszą się dobrym zdrowiem, dla mnie to najważniejsze :)

poniedziałek, 16 listopada 2015

Kynoterapia + Owczarek Belgijski, czy to dobry pomysł?

Od ostatnich wydarzeń w naszym życiu, tj. od momentu zdania przez Mandalę egzaminu na kynoetautycznego, dostaję wiele pytań dotyczących owczarka belgijskiego w terapii. Jakby nagle wszystkich naszło, że z każdym owczarkiem belgijskim można robić kynoterapię.
Otóż już na wstępie napiszę, że nie, śmiem twierdzić, że takich jednostek jest naprawdę dosłownie kilka, a dlaczego? No właśnie, ten wpis ma uświadomić każdemu posiadaczowi owczarka belgijskiego, że to, iż ich pies jest jak na belga bardzo miły w stosunku do ludzi, to jednak niekoniecznie ma predyspozycje do bycia psem terapeutą.
Po pierwsze i najważniejsze, każdy pies terapeutyczny, czy edukacyjny, musi być maksymalnie spokojnym i zrównoważonym psem, psem, który na każde puknięcie nie będzie reagował warczeniem, czy co gorsza szczekaniem. Taki pies musi mieć określone, wrodzone predyspozycje do tego by móc pracować z dorosłymi, dziećmi, czy osobami niepełnosprawnymi, czyli np. MUSI siłą rzeczy uwielbiać dotykanie, macanie, wszelkiego rodzaju zabiegi pielęgnacyjne, które bądź co bądź owczarki belgijskie zazwyczaj co najwyżej TOLERUJĄ, a już przez obcych to w ogóle… Pies otwarty na ludzi to też nie pies, który będzie uwielbiał kiedy się go w specyficzny sposób dotyka, i tutaj dobrym przykładem jest moja młodsza suka, Ceri, która otwarta jest ostatnio na ludzi bardzo, do tego stopnia, że na każdego skacze domagając się ,,miziania’’, dotykania i bycia w centrum uwagi. Niestety mimo tego, ona kompletnie nie radzi sobie w trudniejszych sytuacjach, kiedy ktoś nad nią stanie w sposób ,,oficjalny’’ i ma zacząć ją macać po zakamarkach jej ciała… tego ona bardzo nie lubi, mimo iż lubi być po wierzchu jakby, dotykana, głaskana… to dwa zupełnie inne dotyki przez człowieka i pies to czuje.
Mandala, która zdała egzamin, jest bardzo miła, bardzo tolerancyjna, bardzo empatyczna, ale kiedy przychodzi by ją dogłębniej macać, lekko się spina, co ją również dyskwalifikuje od być TEPAEUTĄ, dlatego nie zdałyśmy egzaminu na psa terapeutycznego, a na psa Edukacyjnego – O różnicach w specjalnościach można poczytać na str. PTK, można również doczytać jakie predyspozycje wrodzone, powinien mieć pies przygotowywany do pracy w kynoterapii.
Większość Owczarków belgijskich nie przepada za dotykaniem, macaniem, a nawet zwykłym głaskaniem, co już sprawia, że nie są psami pożądanymi do tego typu pracy.
Kolejnym bardzo ważnym czynnikiem, który musi spełniać pies do kynoterapii, to przede wszystkim trzymanie emocji na wodzy, a dużo belgów jest bardzo emanujących emocjami, oraz są bardzo ekspresywne, ponieważ zostały stworzone do współpracy z człowiekiem, miały być zwinne, szybkie i bardzo ekspresyjne i to jest cecha tych psów, ale nie do kynoterapii!!! Mandala stanowi tu jeden z niewielu wyjątków, który ma niesamowity wyłącznik, a nawet jak pracuje, to robi to w tak wyważony i mało ekspresyjny sposób, że muchy by nawet nie trąciła… wiele belgów nie patrzy na to co robi, one działają, dopiero myślą… Mandala zawsze myśli, czasami nawet za dużo, nigdy nie podejmuje pochopnych działań. Dodatkowo utrzymuje niesamowitą samodyscyplinę siebie, jest to pies perfekcjonista, ona nie lubi w życiu popełniać błędu, ot tak, sama z siebie, uwielbia zadowalać ludzi, mnie, ale również bardzo wyczuwa osoby niepełnosprawne, przy których emanuje niesamowitą empatią, co po niej również widać, ale to jest wyjątek jeden na milion, pies niesamowicie zrównoważony, spokojny, którego nigdy nie jest nic w stanie wyprowadzić z równowagi.
Podczas moich ok. 10 letnich obserwacji owczarków belgijskich, przebywaniu w ich środowisku, opiekowaniu się kilkoma, oraz trenując z prawie 10 belgami na jednym polu, na agality… niestety uważam, że nie jest to rasa, która nadaje się do tego typu pracy, a jeśli, to są to naprawdę pojedyncze, odbiegające od wzorca charakterowego rasy – wyjątki.

Każdy jednakże może próbować swoich sił, ale polecam by przy tym nieświadomie psu nie sprawiać dyskomfortu. Odsyłam wszystkich zainteresowanych belgomaniaków do literatury na temat kynoterapii oraz psa terapeutycznego, przewertowaniu i podjęciu decyzji o Ew. podejściu do kursu czy też egzaminu. Najlepiej również porozmawiać z osobami, które w tym kierunku się szkolą, pracują i siedzą w temacie kynoterapii.

niedziela, 4 października 2015

Kynoterapia - Pies Edukacyjny

Wczoraj w Opolu zdałyśmy z Mandalą egzamin na Edukację z Psem spod Polskiego Towarzystwa Kynoterapeutycznego - TPK EP. Zanosiłam się z takim egzaminem już ok 5 lat, odkąd skończyłam kurs kynoterapeutyczny ok 2010 roku, ale nigdy jakoś bardziej mnie do tego nie ciągnęło... z Mandalą pod kątem terapii czy zajęć z osobami niepełnosprawnymi, czy nawet spotkań edukacyjnych czy samych spotkań z psem i dziećmi, odbyłam multum... nawet swego czasu chodziłyśmy na hipoterapię wolontariacko (do szkoły integracyjnej), gdzie również Mandalę zabierałam i gdzie Mandy robiła furorę pośród dzieci. Tak więc, nawet bez uprawnień Mandala swoje przepracowała i swoje serce oddała niejednej osobie, której potrzeba było kontaktu z psem.
Tak naprawdę to najbardziej dumna jestem z tego co wspólnie przeżyłyśmy, że Mandy mogła pomóc i naprawdę wykazywała się przy tym klasą, cierpliwością, wyrozumiałością i empatią w stosunku do dzieci, młodzieży i osób z niepełnosprawnościami, a egzamin był jedynie dopełnieniem tego co przez wiele lat robiłyśmy... 
Myślę, że tak czy siak możemy mówić o swojego rodzaju szczęściu, że w ogóle mogłyśmy podejść do takiego egzaminu, mając w ogóle na względzie rasowość mojej suni. Cieszę się, że nas dopuszczono, że jesteśmy bogatsze o nowe doświadczenia, i że może uda nam się te uprawnienia wykorzystać przy pracy np. z dziećmi czy młodzieżą.


Mandalka w szkole integracyjnej nr. 5 na hipoterapii
Pokazy w szkole integracyjnej nr 5
Pokazy agility w szkole integracyjnej nr. 3
 Pokazy sztuczek, posłuszeństwa, elementów agility w Rypinie.

wtorek, 22 września 2015

Zawody OBI-1

Niemal 5 lat temu ostatni raz brałyśmy udział z Mandalką w zawodach-egzaminach z posłuszeństwa. Wtedy jakoś nie spieszyło mi się do wyższych klas, dlatego trochę zaniedbałam tę dziedzinę sportu. Ostatnimi czasy jednak naszło mnie by rzutem na taśmę spróbować z Mandzikiem zrobić PT-3 i dojść do OBI-3 ( o ile to drugie nam się w ogóle kiedyś uda :P ). Dzięki temu zapisałam nas na zawody OBI, do klasy 1 (debiut), oraz na drugi egzamin PT-2, by dostać przepustkę do klasy 3.
Pojechałyśmy, wystartowałyśmy, zdałyśmy egzamin PT-2 i od teraz jesteśmy oficjalnie w PT-3, czyli osiągnęłyśmy cel życiowy w tej kwestii, natomiast w OBI-1, zdobyłyśmy oc. doskonałą i lokatę 4 :) również cel osiągnęłyśmy, bo chciałam na tych zawodach dostać oc. doskonałą by mieć przepustkę do klasy 2 :)

Jeśli chodzi o OBI-1 to nasze ćwiczenia wyglądały następująco.
1. Warowanie w grupie. Wchodzimy ze wszystkimi psami na ring, Mandalka usadowiona była po prawej stronie, warujemy psy na komendę, odchodzimy i chowamy się za samochodem. Pierwsze sekundy bardzo dobre, Mandzik leży ze wszystkimi psami, ja zdenerwowana, ale szczęśliwa i dumna. Podglądam co jakiś czas sukę i niestety zaledwie 15 sekund przed powrotem do psów, Mandala jako jedyna się wyłamała :( Stwierdziłam, że skoro w tym ćwiczeniu się wyłamała (Mandy bardzo nie lubi warować, ciężko jej to przychodzi, ona zdecydowanie woli siedzieć...) to reszta też kiepsko pójdzie... no ale... dostałyśmy za to ćwiczenie 9/10 pkt.
2. chodzenie przy nodze...Mandalka coś miała w ogóle problem z terenem i chyba zaczynam rozumieć obiboków, którzy często, gęsto ćwiczą w obcych miejscach, by przećwiczyć pewne rzeczy... nam chyba też to potrzebne. Mandalka zrywała początkowo kontakt wzrokowy i chodziła trochę jakby nieobecna, rozpraszała się trochę, jednak długo to nie trwało i się wkręciła i było lepiej... bardzo się starała, ja tylko raz popełniłam gafę i źle zrobiłam w tył zwrot :P nie wiem czy to dlatego, czy z powodu tego początkowego zrywania kontaktu, ale również dostałyśmy 9/10 pkt. :)
3. Stój w marszu. Tutaj podchodzimy do pachołka, pozycja zasadnicza, idziemy, komenda stój, pies staje, wracam do psa, pozycja zasadnicza, koniec ćwiczenia, i dostałyśmy 10/10 pkt :)
4. Siad w marszu. Wszystko tak jak stój w marszu, tylko komenda inna... mówię siad, a Mandzik co? Mandzik stwierdziła, że jakie siad, przecie to stój :P no i tym o to sposobem moje dziecko kochane kompletnie źle wykonało zadanie, a co za tym idzie dostałyśmy 5/10 pkt i to było najgorzej wykonane przez nas ćwiczenie.

5. Przywołanie. Tutaj idziemy do pachołka, zostawiam psa na hmmm 20 kroków chyba? nie wiem dokładnie, w każdym bądź razie odchodzę w wyznaczone miejsce, odwracam się do psa, wydaję komenda noga, i suka leci... jak to Mandzik, ze średnią ekspresją, ale ujdącą w tłoku, siada przy nodze, koniec ćwiczenia. Nie wiem za co ale opuszczone zostało nam 0,5 pkt, dostałyśmy 9,5/10 pkt.

6. Wysyłanie do Kwadratu. I tu należy przystanąć na sekundę chyba, gdyż to ćwiczenie jest przez nas kompletnie niewyuczone, a ja kompletnie nie mam pomysłu jak od a do z tego psa nauczyć by zatrzymywał się centralnie w środku tegoż kwadratu... podchodzimy do pachołka na pozycję zasadniczą, jeszcze w drodze złapałam się za głowę i w myślach miałam 0 pkt. a jednocześnie modliłam się, by Mandzik dał z siebie wszystko i by się udało... pozycja zasadnicza, wydaję komendę do kwadratu, pies leci z lekką nieśmiałością i zatrzymuje się tuż przed kwadratem, sic! myślę sobie szybko, nie powtórzę komendy, ale jak nie powtórzę, to nie zrobi tylko będzie stała, a to jeszcze gorsza opcja... zaryzykowałam, powtórzyłam komendę i ułamkami sekund modliłam się by nie odleciała w bok lub by nie przeleciała przez kwadrat i nie daj boże przez ring! no nic, komenda powtórzona, serce w gardle, pies wlatuje prościutko w kwadrat, krzyczę desperacko STOOOOP! pies się zatrzymuje, daję komendę waruj, pies się kładzie! fiu, jeeeeeeeeeest, tak jest, wykonany kwadrat z minimalną korektą, ale zaliczony! podchodzę do psa, pozycjonuję sukę i kończymy ćwiczenie... miałam ochotę z radości ją na ręce wziąć, al starałam się powściągać z radością by mnie z ringu nie wywalili za zbytnią ekscytację siebie i psa... dostałyśmy 9/10 pkt :)
7. Aport. Tradycyjnie pozycja zasadnicza, rzucam koziołek podany mi przez komisarza, pies siedzi, wydaję komendę aport, pies się podrywa, leeeci, podejmuje koziołek, leci po prostej do nogi, bez przeżuwania koziołka ani nic... pięknie usiadła i czekała aż odbiorę jej drewienko :) dostałyśmy 10/10 :)
8. zmiany pozycji... dochodzimy do miejsca na zmiany pozycji, stajemy w pozycji zasadniczej, daje komendę do położenia, Mandzik całkiem ładnie paca... odchodzę na 5 kroków... daję komendę do kica, pies całkiem całkiem kica :P daję komendę do pacania, jeszcze całkiem paca, potem znowu siad i już zaczęła schodkować przy siadaniu i warowaniu, ale wszystkie komendy wykonała za 1 razem, więc chociaż z tego się cieszyłam... nie wiem czy słusznie, ale otrzymałyśmy 10/10 pkt.

9. Skok przez przeszkodę. Podchodzimy do przeszkody, pozycja zasadnicza, przechodzę na drugą stronę, wydaję komendę głosową z komendą optyczną, Mandzik biegnie, ale widzę, że Mandzika znosi na bok (Mandzik bardoz nie lubi skakać, a jest to związane z jej sztywnymi nóżkami i problemami ze skokiem ogólnie... ), więc optycznie ją jeszcze trochę naprowadziłam, jednakże sędzia tego nie zauważył nawet... dostałyśmy 10/10 pkt.

10. Wrażenie ogólne. Nie wiem jak do tego się ustosunkować, bo nie jestem w stanie obiektywnie nas ocenić, jednakże cieszyłam się bardzo, że pracowałyśmy na kontakcie, że Mandzik bardzo chciała, bardzo się angażowała i bardzo się starała zrobić wszystko najlepiej jak potrafi, a mnie naprawdę to wszystko cieszyło, bo widziałam jej starania i być może to wszystko zauważył sędzia, ponieważ dostałyśmy 10/10 pkt.

Tym oto sposobem uzyskałyśmy 258,5 pkt. i oc. doskonałą... czyli, że całkiem całkiem nie źle jak na debiut w tej klasie :)


Reasumując... Mandala od początku swojego życia daje z siebie więcej niż 1000% by sprostać zadaniom jakie stawia jej życie, jest najbardziej zdyscyplinowanym psem jakiego znam, przez co we wszystko co robi, wkłada maksymalnie dużo serca i się w to angażuje... tak też było i na tych zawodach, dlatego moje kochanie nie zawiodło mnie, a jedynie przekonała mnie już enty raz, że jest najlepszym przyjacielem jakiego kiedykolwiek mogłabym mieć.
Dziękuję Ci Mandziku za wszystko, a przede wszystkim, że jesteś <3 kocham Cię :*

Za wszystkie powyższe zdjęcia serdecznie dziękuję Klaudii Domańskiej :* dziękuję również za wsparcie mnie podczas zawodów :* jesteś kochana!

poniedziałek, 21 września 2015

Klubowa Wystawa Psów Pasterskich Niepolskich 2015

W minioną Niedzielę, wybraliśmy się do Bełchatowa na Klubówkę Psów Pasterskich Niepolskich, i chyba zaczyna mi to wchodzić już w krew, bo nie wyobrażam sobie, by w przyszłym roku mnie tam nie było :)
Ale do rzeczy... wybraliśmy się na wystawę, a większość czasu spędziłam na ringu Obedience, ponieważ zgłosiłam się z Mandalą na zawody Obi-1 oraz egzamin PT-2.
Niestety wystawa zbiegła się z wystawą, przez co z ringu wystawowego zdjęć praktycznie nie mam, tyle co kilka z konkurencji hodowlanej i spoza ringu terviki...

fot. Ja, oraz kumpela Klaudia Domańska :)

Na wystawie oprócz groenendaeli, tervuerenów, malinoisów, były również laekenois, których w Polsce jest jak na lekarstwo, i ciężko jest w jednym miejscu spotkać wszystkie 4 odmiany naszej rasy... tym razem się udało, a ja pierwszy raz w żuciu sowicie mogłam obfocić dwóch przedstawicieli tejże odmiany... matkę z synem... syn podchodzi z pierwszego w Polsce miotu tej odmiany....


W następnym wpisie, opiszę moje z Mandzikiem poczynania w zawodach i egzaminie z posłuszeństwa :)