wtorek, 31 marca 2015

Seminarium Agility z Moniką Rylską w Płocku

To jesteśmy po pierwszym w tym roku seminarium agility, i to z kim, bo z samą Moniką Rylską! :) Dojechałyśmy w sobotę rano, ja pojechałam tam na 1 grupę, by więcej wynieść dla siebie, więc pouczyłam się toru i posłuchałam wskazówek na temat prowadzenia psa po torze, po odp. linii itd. potem oglądałam biegi poszczególnych osób i sama starałam się uczyć na błędach innych, no i porobiłam trochę fotek. Na swojej grupie już nie musiałam uczyć się toru, chociaż i tak się przeszłam i poprzypominałam sobie co i jak i znowu posłuchałam wskazówek Moniki, tak dla utrwalenia. Potem przyszło mi zacząć biegać z Ceri. Muszę stwierdzić, że mimo iż nadal biegam bardzo asekuracyjnie, bardzo kontrolnie i bez zaufania do psa, to jednak zaczynam powoli się z tej nieufności uleczać i zaczyna mi się coraz lżej biegać. I tak było też tym razem. Nie biegałyśmy jakoś koszmarnie źle, tak mi się wydaje, bo potrafiłyśmy długie sekwencje biegać bez błędów nawet, ale mamy dużo do przepracowania ćwiczeń z Ceri jeszcze, ot choćby np. ćwiczenia skoku by pies nie zadzierał głowy do góry, bo od jakiegoś czasu zaczęła to robić, czy jeszcze musimy doszlifować ciasne zakręty od wewnątrz i od zewnątrz hopki, bo wiem, że mimo iż Ceri jest belgiem i nie będzie się zwijać na boczkach jak bc, to jednak jest w stanie robić to ciaśniej niż obecnie. Ja również muszę szlifować swój handling ponieważ agility w ostatnich latach poszło jak burza do przodu jeśli chodzi o rozwój, a ja zostaję w tyle, dlatego by bardziej precyzyjnie biegać, i wykręcać lepsze czasy na zawodach np. muszę lepiej prowadzić psa po torze.
Poza tym wszystkim mogę chyba być z nas obu dumna, w szczególności z tego jaki trafił mi się pies do agility. Ceri jest chyba kwintesencją Cerbera i Mandali, czyli jest bardzo uważna, bardzo się stara i chce mi się przypodobać, ma też dobre warunki fizyczne do begania jak na belga i to też już kilkoro trenerów mi to mówiło, a jednocześnie jest szalona i czasami wydaje się, że mogłaby się na torze zabić, jest dość szybka i bardzo pewna siebie, co sprawia, że nauka nowych przeszkód dla niej to pryszcz. Po tym seminarium Ceri mi już enty raz udowodniła, że jej ulubionymi przeszkodami w przyszłości będą strefy, ćwiczyłyśmy bowiem tam kładkę, z którą będziemy ruszać niebawem dalej, i Ceri bardzo się podobało dyganie bo desce, zrobiłyśmy też wstęp do huśtawki i Ceri kompletnie się jej nie bała, ani uderzania o ziemię ani przy ćwiczeniu kiedy naskakiwała na leciutko podniesioną końcówkę huśtawki i ona jej opadała na ziemię, potem kiedy na końcu huśtawka była trzymana a Ceri miała dobiegać do samej góry to też zero problemu, leciała jak wściekła z dużą pewnością siebie, w ogóle nie bała się, że biegnie pod kątem do góry i zatrzymuje się na górze :P
No także reasumując, że jeśli ja ogarnę swój handling i będzie lepiej i z większą pewnością siebie biegać to jesteśmy z Ceri w stanie góry przenosić jak na nasze możliwości agilitowe i będę w stanie wykrzesać wszystko to co najlepsze w mojej suce do sportu. Cieszę się i po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że wzięcie Ceri z tej hodowli, z tego skojarzenia to jak wygrany los na loterii i nigdy w życiu nie powiem, że żałuję tej decyzji mimo iż wiedziałam, że nie biorę charakterowo najlepszego psa. Jednak tak jak hodowczyni mi powtarzała i rodowód Ceri to potwierdza, że ta suka ma mega predyspozycje do sportu i spełni się jeśli wydobędzie się z niej to co najlepsze. Zgadzam się z tym w zupełności :)
Poniżej relacja filmikowa i zdjęciowa z owego seminarium :) za zdjęcia Ceri bardzo dziękuję Paulinie :* Zapraszam!