poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Wakacje, szpital, dom i wakacje nad morzem, czyli istny chaos

No tak, wakacje, lecą pełną parą... to chyba moje ostatnie wakacje w życiu i nie byłyby one wakacjami, gdyby nie fakt, że licho mnie trafiło, problemy zdrowotne i pyk, nie mogę pracować...
Początek tego posta jednak nie należy do wakacji moich, a moich psów, które musiały opuścić na kilka dni nasze mieszkanko, gdyż owe licho, o którym wyżej napisałam, zaprowadziło mnie na kilka dni do szpitala... na szczęście okazało się, że to nic poważnego, jednak bez operacji się nie obyło i bez opieki dla psów również.
Od 12.08 psy przebywają w dwóch domkach, dziewczyny są razem u kumpeli Gosi, mieszkają z kaukazami, boerboelem, grzywaczem, sznaucerem i kundelkami, a pan Gruszka pomieszkiwał u znajomej Lili wraz z posokowcem Vilą :)
Martwiłam się o zaaklimatyzowanie w obcym miejscu i beze mnie - Ceri - ale czas i suka pokazali mi, że nie jest tak źle jakbym myślała. Wygląda na to, że naprawdę nie źle wychowuję swoje dzieciaki i moje wypociny względem ich zachowań jednak dają sporo, bo wszystkie psy zaaklimatyzowały się w obcych domach jak ręką odjął... do tego stopnia, że lepiej znoszą rozłąkę ze mną niż ja z nimi :P Ale w końcu nie bez powodu oddałam je do takich domów i pod taką opiekę, by miały czuć dyskomfort, czy za mną tęsknić.
W kwestii moich suk, jedyną chyba osobą w pobliżu jakiej wiedziałam, że całkowicie mogę zaufać w kwestii opieki nad Ceri, jest Gosia, bo ona doskonale dostosowuje się do psa, nie zrobi nic wbrew niemu i sama dostosuje się do specyfiki charakteru psa... a Ceri jest specyficznym i wymagającym specjalnej opieki, psem.
Pierwszy do mnie wrócił Gru, bo dzisiaj 17.08, dziewczyny natomiast powrócą ok 21.08 tuż przed wyjazdem na kolejne wakacje, tym razem nad morze i tym razem ze swoją pańcią <3 niestety Gosia zagroziła, że nie dostanę suk, dopóki trochę nie dojdę do siebie, więc co ja biedna pocznę, muszę odpocząć i się słuchać, tylko tęsknię za moimi rudymi baranami, tfu, tj. lisami ;)
I tak jak wyżej, w piątek w końcu wyruszamy nad morze, prawie na tydzień, w końcu ja odpocznę jak należy, fakt, że z psami, ale obiecałam już rodzinie i przyjaciołom, że absolutnie nie będę się przeciążać i zamierzam dotrzymać słowa ze względu na troskę o moje zdrowie :) nie mogę się już doczekać, ale już niebawem, kilka dni... :)

A tymczasem moje dzieciaki na wakacjach... :)