wtorek, 22 września 2015

Zawody OBI-1

Niemal 5 lat temu ostatni raz brałyśmy udział z Mandalką w zawodach-egzaminach z posłuszeństwa. Wtedy jakoś nie spieszyło mi się do wyższych klas, dlatego trochę zaniedbałam tę dziedzinę sportu. Ostatnimi czasy jednak naszło mnie by rzutem na taśmę spróbować z Mandzikiem zrobić PT-3 i dojść do OBI-3 ( o ile to drugie nam się w ogóle kiedyś uda :P ). Dzięki temu zapisałam nas na zawody OBI, do klasy 1 (debiut), oraz na drugi egzamin PT-2, by dostać przepustkę do klasy 3.
Pojechałyśmy, wystartowałyśmy, zdałyśmy egzamin PT-2 i od teraz jesteśmy oficjalnie w PT-3, czyli osiągnęłyśmy cel życiowy w tej kwestii, natomiast w OBI-1, zdobyłyśmy oc. doskonałą i lokatę 4 :) również cel osiągnęłyśmy, bo chciałam na tych zawodach dostać oc. doskonałą by mieć przepustkę do klasy 2 :)

Jeśli chodzi o OBI-1 to nasze ćwiczenia wyglądały następująco.
1. Warowanie w grupie. Wchodzimy ze wszystkimi psami na ring, Mandalka usadowiona była po prawej stronie, warujemy psy na komendę, odchodzimy i chowamy się za samochodem. Pierwsze sekundy bardzo dobre, Mandzik leży ze wszystkimi psami, ja zdenerwowana, ale szczęśliwa i dumna. Podglądam co jakiś czas sukę i niestety zaledwie 15 sekund przed powrotem do psów, Mandala jako jedyna się wyłamała :( Stwierdziłam, że skoro w tym ćwiczeniu się wyłamała (Mandy bardzo nie lubi warować, ciężko jej to przychodzi, ona zdecydowanie woli siedzieć...) to reszta też kiepsko pójdzie... no ale... dostałyśmy za to ćwiczenie 9/10 pkt.
2. chodzenie przy nodze...Mandalka coś miała w ogóle problem z terenem i chyba zaczynam rozumieć obiboków, którzy często, gęsto ćwiczą w obcych miejscach, by przećwiczyć pewne rzeczy... nam chyba też to potrzebne. Mandalka zrywała początkowo kontakt wzrokowy i chodziła trochę jakby nieobecna, rozpraszała się trochę, jednak długo to nie trwało i się wkręciła i było lepiej... bardzo się starała, ja tylko raz popełniłam gafę i źle zrobiłam w tył zwrot :P nie wiem czy to dlatego, czy z powodu tego początkowego zrywania kontaktu, ale również dostałyśmy 9/10 pkt. :)
3. Stój w marszu. Tutaj podchodzimy do pachołka, pozycja zasadnicza, idziemy, komenda stój, pies staje, wracam do psa, pozycja zasadnicza, koniec ćwiczenia, i dostałyśmy 10/10 pkt :)
4. Siad w marszu. Wszystko tak jak stój w marszu, tylko komenda inna... mówię siad, a Mandzik co? Mandzik stwierdziła, że jakie siad, przecie to stój :P no i tym o to sposobem moje dziecko kochane kompletnie źle wykonało zadanie, a co za tym idzie dostałyśmy 5/10 pkt i to było najgorzej wykonane przez nas ćwiczenie.

5. Przywołanie. Tutaj idziemy do pachołka, zostawiam psa na hmmm 20 kroków chyba? nie wiem dokładnie, w każdym bądź razie odchodzę w wyznaczone miejsce, odwracam się do psa, wydaję komenda noga, i suka leci... jak to Mandzik, ze średnią ekspresją, ale ujdącą w tłoku, siada przy nodze, koniec ćwiczenia. Nie wiem za co ale opuszczone zostało nam 0,5 pkt, dostałyśmy 9,5/10 pkt.

6. Wysyłanie do Kwadratu. I tu należy przystanąć na sekundę chyba, gdyż to ćwiczenie jest przez nas kompletnie niewyuczone, a ja kompletnie nie mam pomysłu jak od a do z tego psa nauczyć by zatrzymywał się centralnie w środku tegoż kwadratu... podchodzimy do pachołka na pozycję zasadniczą, jeszcze w drodze złapałam się za głowę i w myślach miałam 0 pkt. a jednocześnie modliłam się, by Mandzik dał z siebie wszystko i by się udało... pozycja zasadnicza, wydaję komendę do kwadratu, pies leci z lekką nieśmiałością i zatrzymuje się tuż przed kwadratem, sic! myślę sobie szybko, nie powtórzę komendy, ale jak nie powtórzę, to nie zrobi tylko będzie stała, a to jeszcze gorsza opcja... zaryzykowałam, powtórzyłam komendę i ułamkami sekund modliłam się by nie odleciała w bok lub by nie przeleciała przez kwadrat i nie daj boże przez ring! no nic, komenda powtórzona, serce w gardle, pies wlatuje prościutko w kwadrat, krzyczę desperacko STOOOOP! pies się zatrzymuje, daję komendę waruj, pies się kładzie! fiu, jeeeeeeeeeest, tak jest, wykonany kwadrat z minimalną korektą, ale zaliczony! podchodzę do psa, pozycjonuję sukę i kończymy ćwiczenie... miałam ochotę z radości ją na ręce wziąć, al starałam się powściągać z radością by mnie z ringu nie wywalili za zbytnią ekscytację siebie i psa... dostałyśmy 9/10 pkt :)
7. Aport. Tradycyjnie pozycja zasadnicza, rzucam koziołek podany mi przez komisarza, pies siedzi, wydaję komendę aport, pies się podrywa, leeeci, podejmuje koziołek, leci po prostej do nogi, bez przeżuwania koziołka ani nic... pięknie usiadła i czekała aż odbiorę jej drewienko :) dostałyśmy 10/10 :)
8. zmiany pozycji... dochodzimy do miejsca na zmiany pozycji, stajemy w pozycji zasadniczej, daje komendę do położenia, Mandzik całkiem ładnie paca... odchodzę na 5 kroków... daję komendę do kica, pies całkiem całkiem kica :P daję komendę do pacania, jeszcze całkiem paca, potem znowu siad i już zaczęła schodkować przy siadaniu i warowaniu, ale wszystkie komendy wykonała za 1 razem, więc chociaż z tego się cieszyłam... nie wiem czy słusznie, ale otrzymałyśmy 10/10 pkt.

9. Skok przez przeszkodę. Podchodzimy do przeszkody, pozycja zasadnicza, przechodzę na drugą stronę, wydaję komendę głosową z komendą optyczną, Mandzik biegnie, ale widzę, że Mandzika znosi na bok (Mandzik bardoz nie lubi skakać, a jest to związane z jej sztywnymi nóżkami i problemami ze skokiem ogólnie... ), więc optycznie ją jeszcze trochę naprowadziłam, jednakże sędzia tego nie zauważył nawet... dostałyśmy 10/10 pkt.

10. Wrażenie ogólne. Nie wiem jak do tego się ustosunkować, bo nie jestem w stanie obiektywnie nas ocenić, jednakże cieszyłam się bardzo, że pracowałyśmy na kontakcie, że Mandzik bardzo chciała, bardzo się angażowała i bardzo się starała zrobić wszystko najlepiej jak potrafi, a mnie naprawdę to wszystko cieszyło, bo widziałam jej starania i być może to wszystko zauważył sędzia, ponieważ dostałyśmy 10/10 pkt.

Tym oto sposobem uzyskałyśmy 258,5 pkt. i oc. doskonałą... czyli, że całkiem całkiem nie źle jak na debiut w tej klasie :)


Reasumując... Mandala od początku swojego życia daje z siebie więcej niż 1000% by sprostać zadaniom jakie stawia jej życie, jest najbardziej zdyscyplinowanym psem jakiego znam, przez co we wszystko co robi, wkłada maksymalnie dużo serca i się w to angażuje... tak też było i na tych zawodach, dlatego moje kochanie nie zawiodło mnie, a jedynie przekonała mnie już enty raz, że jest najlepszym przyjacielem jakiego kiedykolwiek mogłabym mieć.
Dziękuję Ci Mandziku za wszystko, a przede wszystkim, że jesteś <3 kocham Cię :*

Za wszystkie powyższe zdjęcia serdecznie dziękuję Klaudii Domańskiej :* dziękuję również za wsparcie mnie podczas zawodów :* jesteś kochana!