niedziela, 13 marca 2016

No dobra, jak nie było o czym pisać, to nie było, za to teraz kilka postów niemal pod rząd :P
No nic, opisuję weekend 13.03.2016 r. którego to dnia odbywała się IV Włocławska Wystawa Psów rasowych, i żeśmy sobie z młodą na nią pojechały, w celu dosocjalizowania się :P no bo dlatego w sumie, że młodej humor i charakter zmienia się jak w kalejdoskopie, no a dawno nigdzie nie byłyśmy, więc spodziewałam się jakiś jazd, czy histerii, czy nawet wymyślania sobie przez nią problemów, ale........ nieee... znaczy no na dzień dobry, samo wejście na halę to był istny armagedon, bo młoda stwierdziła, że trochę się podrze lub zadyszy się na śmierć, bo przecież za dużo to wszystko dla niej i w ogóle co ja jej robię... wsadziłam ją do klatki i poszłam oglądać wystawiające się belgi i ten czas jakoś migiem zleciał... chciałabym opisać samą w sobie wystawę swoją drogą, ale chyba nie da się tego obrać w odpowiednie słowa... napiszę może tylko jedynie, że hala jak co roku, wkurza mnie niemiłosiernie, swoją ciasnotą, brakiem miejsca i możliwością sprawienia psom komfortu psychicznego... ja wszystko rozumiem, że psy powinny być odczulone, nauczone, ale kurczę, to nie maszyny no... no ale wracając do nas, to po wystawie złapałam na fotki laczka, bo mam niedobory fotkowe tej odmiany belga, trochę się nie co pomacaliśmy, pogadaliśmy z właścicielką, a potem poszłam po mojego młodego nieogara, by ją wypiłkować i zrobić zdjęcie nowych szelek, które kupiłam do ciągnięcia na rowerze. Po zdjęciach okazało się jeszcze, że blisko jest laczek, którego wcześniej fociłam, więc z jego właścicielką posocjalizowałyśmy Ceri, a właściwie to Ceri socjalizowała się z ciocią Anią i kolegą Horanem... cóż to był za idealny socjal :) oby każdy socjal taki był, to świat dla Ceruta byłby piękniejszy :) no ale dobra, socjal socjalem, porobiłam też dzieciakom fotek kilka, potem się rozstaliśmy, a my jeszcze popiłkowałyśmy i nie co poOBIkowałyśmy, by sprawdzić, jak w obcych warunkach Ceri ogarnia ćwiczenia już wyuczone - ogarniała lepiej niż mogłabym się spodziewać! uf. Po fajnej pracy, polazłam jeszcze na chwilę na halę, kiedy już było mnie ludzi i psów i połaziłyśmy w tłumie... właściwie jej zachowanie byłoby wzorowe, z wyjątkiem jednej malutkiej, drobniutkiej rzeczy - trzaskających bocznych drzwi hali, które właściwie rozwaliły mi sukę, bo stresowała się dość mocno nimi, ale potem poszłyśmy na trybuny, gdzie wcześniej suka siedziała w klatce - tam się odstresowała, i uciekłyśmy do domu by już żadne drzwi nie sprawiły, że znowu zacznie się bać. I tak zakończyłyśmy nasz dzień na wystawie.
Reasumując krótko - Ceri tradycyjnie mnie zaskakuje pozytywnie swoim zachowaniem, bo nie licząc wejścia na poczatku na hali, gdzie nie co się rozemocjionowała, i potem tych nieszczęsnych drzwi, to zachowywała się baaardzo przyzwoicie jak na swój emocjionalny móżdżek. Dumna ja :) Niżej dosłownie kilka migawek z wystawy i belgowania...

Molly Cro Matic

Bella De Rancho Jerez

Horan Quendi Rivendell

Haifa Deabei & Horan Quendi Rivendell

Nasze szele sledy do rowerowania


piątek, 11 marca 2016

Od jakiegoś czasu, zaraz obok powrotu do OBIkowania z psami, postanowiłam wznowić ich aktywności, by móc wyrobić im kondycję, oraz mięśnie, bo są, no co tu dużo gadać - flaczkami :P Rozpoczęłam treningi obi z każdym psem po trochu, oraz jakieś takie lajtowe ćwiczenia domowe na wzmacnianie mięśni, aczkolwiek moim głównym celem będzie ukierunkowanie na bieganie, pływanie, aktywności przy bieganiu za zabawkami, oraz nowość - ciągnięcie... póki co na rowerze i jak dotąd spróbowałam tylko z Ceri, czegoś ala bikejoring. Super sprawa, gdyż dzieciak wsiąka jak gąbka, po 1 dlatego, że jest bardzo uważna, traktuje zadanie poważnie, po 2 dlatego, że praca u podstaw za szczeniaka zbiera swoje żniwo teraz i suka naprawdę mnie słucha i pięknie współpracuje, biegnąc przed rowerem i słuchając moich komend. Nie mogę się doczekać cieplejszych dni, by móc z psami zacząć chodzić nad wodę i porządnie je wodować... wszak przygotowujemy się na pierwsze w tym sezonie zawody, na dog games, a Ceri z dużym prawdopodobieństwem, będzie startowała też w zawodach frisbee, jak niegdyś jej matka, mistrzyni w tym sporcie i mistrzyni europy we Frisbee - Putee Deabei. Zobaczymy, czy córeczka wyssała dyskowanie z mlekiem matki :)
Oprócz tych aktywności, planuję cały czas PT-1 z młodzieżą na ten rok i kontynuować z Mandalą OBI, by ogarnąć klasy, do 3. Poza tym planujemy też jakieś belgowe spotkanie w środku roku, może jakieś morzowanie, no i mam nadzieję, że uda nam się, jak już co roku, pojechać na klubówkę belgów, choćby jako widz i móc spotkać się ze znajomymi belgomaniakami, dobrze się bawić i porobić jakieś zdjęcia :)
Co z tych wszystkich planów wyjdzie? czas pokaże, planuję, niekoniecznie na 100% się nastawiam, bo życie potrafi dać w kość i popsuć plany... mam jednak nadzieję, że uda nam się zrealizować wszystko to co sobie zaplanowałam :)