wtorek, 21 marca 2017

Nie mamy ostatnimi czasy żadnych ambitniejszych planów na cokolwiek, aczkolwiek jesteśmy i dłubiemy w życiu różne rzeczy :)
Kontynuujemy trochę z przerwami, nasze gryzienie, bawimy się w pracę węchową, a dziewczyny przygotowuję cały czas do posłuszeństwa sportowego - Ceri do BH i nie tylko, a Mandalka z racji tego, że wróciła do żywych to ciągnie dalej powoli OBI :) oprócz tego powoli rozpoczynamy sezon wiosenny, rowerowo-wodny, jednak nadal jeszcze z naciskiem na rowerowy, bo pogoda nas na razie nie rozpieszcza by móc wodować.
Oprócz tego wszystkiego mamy jakieś plany by wybrać się za granicę, ale tutaj na razie nie będę więcej zdradzała, bo jeszcze trochę czasu jest.
Ja z kolei pracuję teraz na 1,5 etatu, to i czasu mało na cokolwiek... tylko tyle co na pracę i jakie treningi z psami... jak się wszystko unormuje to pewnie znowu wznowimy jakieś konkretniejsze wyjazdy, no ale na razie musimy się uzbroić w cierpliwość :)
W drugiej połowie roku jakiś tam pomysł nowy wpadł do głowy, chciałabym go również zrealizować, ale na razie ciii :)

Poniżej chwalę się moim cudami, które już teraz kocham :) a jeszcze jedno się szykuje, być może nawet w kolorze <3

wtorek, 24 stycznia 2017

Kurczę dawno nie pisałam, a u nas tak wiele się nadziało od października, że nie wiem tak naprawdę od czego zacząć.
Może zatem zacznę od tego, że odkąd u Mandy wyszła chora tarczyca i odkąd jest na swoich dożywotnich dragach, nasze psie życie zmieniło się niemal o 360 stopni. Dosłownie!
Mandala odżyła niesamowicie, zachowuje się jak 2-letni pies, wstąpiły w nią nowe moce energetyczne, co jest bardzo pocieszające i motywujące by z nią pracować pod wieloma kątami :)
U Ceri zaś wiele się nie zmieniło w sumie, wariatka jak zawsze.... znowu nie co ograniczyłyśmy treningi agility, m.in przez co nie pojechałyśmy na styczniowe zawody do Jarużyna startować, ale spoko, co się odwlecze to nie uciecze.
Oprócz tego w listopadzie mieliśmy okazje odwiedzić zaprzyjaźnioną hodowlę Bagatela z Doliny Wieprza, a niedawno oblecieliśmy kilka spacerów belgowych w mieście i okolicach. Byliśmy też w Jarużynie by spotkać się ze znajomymi agilitowo-belgowymi. Strasznie tęsknię za regularnymi takimi wyjazdami, za pozytywnymi ludźmi, za pogaduchami, liczę jednak, że w tym roku to się trochę zmieni, szczególnie jak przyjdzie wiosna.

Niedawno Też dowiedziałam się od znajomej o człowieku, który trochę bawi się w obronę u nas w mieście, a mi strasznie tego brakowało, bo nie po drodze było mi jeździć po 60 km w jedną stronę na treningi, a już na pewno nie regularnie. Bardzo się cieszę bo będę mogła kontynuować zabawę w gryzienie, oraz przygotowanie Ceri do egzaminu BH i przy okazji do testów psychicznych. Pewnie dawno byśmy miały to z głowy, gdyby nie ta odległość i w ogóle. No teraz liczymy, że uda nam się już pociągnąć ten temat systematycznie.

Oprócz tego zbliża się wielkimi krokami czas, by podjąć decyzję o ewentualnych planach hodowlanych... Ja cały czas jeszcze rozmyślam i pewnie do ostatniej chwili nie podejmę ostatecznej decyzji, bo chwiejna jestem bardzo w tym temacie. No ale tak jakieś plany hodowlane mamy, partnera dla Ceri też już wybranego mam, z cudownym charakterem i rodowodem, no ale jeszcze nie ujawniam zbyt wiele, bo trochę czasu jeszcze zostało. Przed nami zdanie testów jeszcze by ukończyć uprawnienia hodowlane, na szczęście najprostszy element dla nas :P
Mam również plany co do zrobienia dalszych badań obu dziewczynom, i może pokuszę się o testy DNA, bo mnie namawiają, a i wiem, że może to się w przyszłości przydać. No ale zobaczymy jak to będzie. Planów mamy sporo na ten rok, żeby tylko czasu starczyło by wszystko zrealizować :)


Niżej chwalę się zdjęciami z pierwszego po półrocznej przerwie treningu z gryzienia, oraz zdjęciami ala studyjnymi mojego wykonania, ponieważ przymierzam się poważniej do takiego typu fotografii :)